Zasilacz izolowany – co to jest i dlaczego warto go mieć?
Zasilacz izolowany ma kilka wyjść całkowicie odseparowanych od siebie. Można go traktować jak kilka osobnych zasilaczy zamkniętych w jednej obudowie.
Dlaczego to ważne? Łączenie efektów kablem typu daisy chain (czyli jednym przewodem z kilkoma wtykami DC) lub zasilaczem nieizolowanym może powodować niechciane dźwięki w naszym torze sygnałowym, zwłaszcza może to wystąpić gdy połączysz razem efekty cyfrowe i analogowe. Rozsądnie jest więc posiadać osobne wyjście dla każdego efektu, ale nie należy też na tym punkcie wariować.
Wiele analogowych efektów o małym poborze prądu (podawanym w mA, więcej o tym w dalszej części artykułu) można spokojnie zasilać z jednego wyjścia z pomocą kabelka daisy chain (rozdzielacza z kilkoma wtyczkami DC).
Zanim więc kupisz większy zasilacz, spróbuj połączyć analogi razem i posłuchaj — może nie ma między nimi problemu i zaoszczędzisz na ilości wyjść, lub zniwelujesz potrzebę zmiany zasilacza na większy.
Pobór prądu – jak to jest z tymi mA wypisanymi na zasilaczu i na efektach?
Pobór prądu mówi nam, ile mA (miliamperów) potrzebuje efekt, żeby działać poprawnie. 1A = 1000mA.
Przykład: jeśli efekt potrzebuje 20mA, a wyjście w zasilaczu daje 100mA, to zostaje Ci 80mA zapasu, więc możesz do niego podpiąć jeszcze jakiś mało prądożerny efekt (lub kilka, byle nie pobierały w sumie więcej niż 100mA) – posłuchaj jednak czy nie gryzą się ze sobą, tak jak opisałem w sekcji o zasilaczu izolowanym.
Zasada jest prosta: zasilacz musi dawać więcej mA niż efekt potrzebuje. W przypadku kilku efektów zasilanych z jendego wyjścia, należy dodać zapotrzebowania tych efektów do siebie i sprawdzić, czy liczba nie przekracza tej w skazanej na zasilaczu. Najlepiej zostawić mała górkę w zapasie, ponieważ zapotrzebowanie może czasami wzrastać o kilka, lub nawet kilkanaście mA.
OK: Efekt potrzebuje 300mA → zasilacz daje 500mA.
Źle: Efekt potrzebuje 300mA → zasilacz daje 200mA.
W tym drugim przypadku efekt może na początku działać, ale zasilacz się przeciąży, przegrzeje, może się zapalić i zepsuć. To następnie może też doprowadzić do uszkodzenia sprzętu, który był do niego podłączony.
Polaryzacja – czyli plus i minus na zasilaczu.
Większość efektów działa na 9V DC, z minusem w środku (center negative). To znaczy, że środkowa część wtyku to (-), a zewnętrzna to (+). Niektóre efekty mają jednak swoje wymagania, różne od tego standardu. Dlatego zawsze zapoznaj się z oznaczeniami na efekcie lub w instrukcji.
Podłączenie złej polaryzacji może natychmiast uszkodzić efekt, więc zawsze sprawdzaj oznaczenia na obudowie lub w instrukcji.
Większość zasilaczy jakie znajdziemy w domu posiadają plus w środku, więc nie nadają się do użytku z efektami. Dodatkowo często są to zasilacze impulsowe nie przystosowane do pracy z urządzeniami audio, które nawet jeśli ktoś zdecyduje się przelutować wtyczkę, aby zmienić polaryzację, to będą do sygnału wprowadzać niechciane zakłócenia w postaci pisków.
Jeśli na zasilaczu obok napięcia wyjściowego widzisz symbol ~ (tylda, fala), to oznacza, że na wyjściu daje prąd AC, a nie DC. Podłączenie takiego zasilacza będzie skutkowało różnymi scenariuszami, w zależności od zastosowanych zabezpieczeń w efekcie. Może się zepsuć, może zepsuć zasilacz, może działać, ale z niechcianymi dźwiękami w tle, może w ogóle się nie włączyć.
Kupując drogie efekty, nie warto oszczędzać na zasilaczu. W linku poniżej znajdziesz zasilacze, które sam używam i mogę polecić [reflink]:
Kliknij tutaj zaby zobaczyć polecane zasilacze.
Tego typu porady wysyłam też na moją mailing listę, więc jeśli chcesz więcej tego typu informacji, możesz zapisać się na listę wypełniając formularz poniżej.


